Archiwum
Zakładki:
A bo tak...
Bo tak...
punkt zerowy...
Kategorie: Wszystkie | org.
RSS
poniedziałek, 19 marca 2018
urodzinowy grzeszek...

postanowiłam zmienić swoje życie (i przy okazji reszty rodziny)...



dlatego wieczorem, z poświęceniem, pląsałam i piłam drinki...

a w dzień - w czasie 24-godzinnego tematycznego rejsu do Finlandii - z zaangażowaniem uczestniczyłam w konferencjach i spotkaniach na temat LCHF ...

ci, którzy dłużej w tym siedzą, piją kawę z olejem kokosowym. spróbowałam, a co mi tam. taki trochę efekt pomadki ochronnej na ustach... 

Bałtyk skuty lodem...

'z sercem': łosoś, warzywa gotowane na parze i sos - z majonezu i śmietany kremówki 36% - cytrynowy na zimno...

we wrześniu 2016 roku rozpoczęliśmy remont miniaturowej toalety. z okładki gazety widocznej na tym zdjęciu wnioskuję, że już wtedy interesowało mnie LCHF...

z przyczyn od nas niezależnych prace wykończeniowe trwały aż półtora roku. dziś można powiedzieć, że toaleta jest prawie gotowa...

dwa dni przed moimi urodzinami. czyżby królewna Zorza zaproponowała coś w rodzaju... 



wspomniany grzeszek - suflet czekoladowy z wiśnią i lodami - na urodzinowej kolacji...

znalazłam kwiaciarnię gdzie można kupić świeże tulipany, cięte prosto z cebulek...

jak się zdaje. chyba jednak. wciąż leży śnieg...

po spacerze, na obiad: pierś z kurczaka podsmażana na maśle w sosie - na bazie śmietany kremówki 36% - z pomidorami, warzywa i grzybki marynowane...

aż takie 'chrupiące' a nie jak jakieś zamrożone z sieciówek...

hodowana latami hoja australijska 'szła' jedynie w liście. pogniewałam się na nią skazując na zagładę. przestawiłam w bardzo chłodne i ciemne miejsce. zgubiła połowę liści, ale nie poddała się śmierci - wreszcie wytworzyła buławkę...

w rezerwacie przyrody...

podobno zimą nad Bałtykiem jest więcej jodu, więc spaceruję i wdycham...



11:02, letni_a
Link Komentarze (2) »