punkt zerowy...
Blog > Komentarze do wpisu
jak kawałek szkła w zamarzniętej kałuży...

od wielu już lat, wrzesień rozpoczyna się 'dniami otwartymi u rolników'. można wtedy pozaglądać do/w różne miejsca.
to akurat nie kojarzyło mi się z typową wsią, ale...

...zasię - nieopodal - grzyby obrodziły. np. ten siedzuń sosnowy.

w innym miejscu, na przywitanie wyszła nam kura domowa...

można było kupić tegoroczne plony (kupiłam miodek)...

późnoletni ogród...

to już raczej wieś...

...z jej urokami.

piękne okazy kury hamburskiej...

u następnego rolnika: rozleniwione owce...

a u kolejnego 4 miesięczny źrebak rasy koń północno szwedzki zimnokrwisty typu kłusak...

tak całkiem przy okazji, do domu wróciłam z...

niedziela, 03 września 2017, letni_a

Polecane wpisy

  • teraz jak kiedyś na zawsze...?

    kilka letnich odsłon: syrop z lilaka pospolitego... bodajby przyniosła szczęście... błękit Bałtyku... zachód słońca nad jeziorem Nedre Glottern... nad Bałtykiem

  • w pułapce turystycznej...

    San Marino - nieprzypadliśmy sobie do gustu... może, dlatego iż odbywał się tutaj jeden z etapów - według Włochów - "najpiękniejszego wyścigu w świecie": Mille

  • la bella Italia, czyli: to już się w głowie nie mieści!!!...

    był sobie wpis o niedawnej wizycie w Wenecji Euganejskiej... miało być -nawet było -bez polityki, na spokojnie. zdjęcia z pięknych miejsc... no ale. prowadząc i

Komentarze
2017/09/05 23:10:32
ale sielskie obrazki..... potrzeba obcowania z Matką Naturą głęboko tkwi chyba w każdym człowieku, Coraz częściej uciekamy od miejskiego zgiełku, do prostego życia, do zdrowej żywności, do spokoju, do złapania oddechu i równowagi w tym szalonym świecie....Fajna taka "akcja-dni otwarte". Korzyści zapewne obustronne. A te kury urokliwe bardzo :). Wychowałam się wśród kur ( na wsi), i od zawsze wiedziałam, że są do znoszenia jaj i stanowią mięsko na niedzielny rosół :). Nie zaprzyjaźniały się jak inne zwierzęta :)... poza tym gdakały, wydziobywały sąsiadowi zborze (wyrządzały szkodę) i najgorsze - wszędzie brudziły, nie można było znaleść czystego miejsca na trawie by się położyć z kocykiem, i go/się nie ufajtać w kurzych kupach. Kury łaziły gdzie chciały, żaden kojec, były wolne. Sympatię u dzieci wzbudzały wiosną gdy pojawiały się kwoki z kurczątkami. Tyle o kurach :) ..."Pan Bóg stworzył wieś,
a człowiek miasto".....pozdrawiam
-
2017/09/06 17:03:18
Uciekam z miasta chociaż na godzinkę. Nareszcie spadł deszcz i wysypały grzybami więc po lesie mam zamiar chodzić. Już umęczona jestem. Gości mam - przez 6 miesięcy! Ile można ;-) za 'miętkie' mam serce :-) mówię sobie że będę odpoczywać w grobie. Podziwiam też cierpliwość mojego męża :-)
Kurki i wieś w ogóle to nostalgiczny powrót do dzieciństwa :-) mój także. Ech to życie...
Pozdrawiam ciepło również :-)